Siedzi babcia
przy kominku.
Stopy jej otula pled.
Kłębek toczy się i toczy,
a za oknem sypie śnieg.
Szal rośnie ciepły jak puch.
Cudowny będzie na mróz.
Babunia,
babunia, babunia.
To nasz największy skarb!
Moja babcia
nie jest z bajki,
choć jak wróżka dobra jest.
Spełnia wszystkie me zachcianki.
Zanim powiem, czego chcę.
A przecież zajęć ma aż sto. Bo:
Kto posprząta dom?
Kto po pracy do sklepu gna? No kto?
Babunia obiad gotuje nam.
A gdy kłopot się ma,
to kto radzi nam? No kto?
Babunia,
babunia, babunia.
To nasz największy skarb!
Moja babcia
jak sportowiec:
pływa żabką, w piłkę gra.
Kiedy jedzie na rowerze,
ledwo ją dogania wiatr.
Na nartach kręci jak wielki mistrz
Bałwana lepi w mig.
Babunia,
babunia, babunia.
To nasz największy skarb!
Moja babcia
nie potrafi
w kapsle grać, uwierzy kto?
A ja kocham ją i tyle.
Bo babunia - to jest to!
Kiedy rozstaje ze mną się,
i mówi: Pa!
Wtedy krzyczę: Nie!
Babunia,
babunia, babunia.
To nasz największy skarb!
Coda:
Babciu, my kochamy cię!