Kiedyś płotka
mała
z węża pokpić chciała.
"Powiedz, wężu drogi,
czy masz mocne nogi?"
Wąż rzekł:
"zawsze miałem
nogi doskonałe.
Tej miary, mniej więcej,
co u pani ręce."
Nie zrażona
wcale
pyta płotka dalej:
"Wężu, śpiewasz czasem
tenorem lub basem?"
Wąż rzekł:
"Co dzień prawie
śpiewam sobie w trawie,
wtedy kiedy pani
gra na fortepianie."
Płotka już
nie pyta,
zniknęła jak zmyta.
Nikt wężowi bowiem
nie dorówna w mowie.