TULIPANADA
2009 Na
drugi etap każdy jechał oddzielnie, najczęściej ze swymi rodzicami. A pan Jacek
czekał w Arsusie (co jest w Ursusie. I prawie tam zamieszkał. Aby sie nie nudzić
pomiędzy kolejnymi gongowymi występami przygotował sie odpowiednio: zabrał ulubionego
laptopa, stertę papierów i uruchomił własne biuro, gdzie pracował i nadrabiał
jakieś swoje biurowe zaległości. Mniej więcej co półtorej godziny przybywał nasz
kolejny konkursowicz. Tylko Weronka i Piotruś byli razem. Ciekawe, czemu? Zastanówmy
sie... Zaczął
Piotruś, a zaraz po nim Weronka. Piotruś (g. 10:30) pierwszy raz uczestniczył
w taki dużym konkursie i z przejęcia nie zaśpiewało mu się kawałka piosenki. Następnym
konkursowym razem będzie lepiej. Najlepiej! Weronka (g. 10:35) zaśpiewała wesoło
i odważnie. A przecież ma tylko pięć lat! No, troszkę więcej.
Potem przyjechała
Marcelinka (g. 12:30) by wspaniale zaśpiewać swoją piosenkę. Olcia (g. 14:30)
kolejny raz zachwyciła pana Jacka - jest w dobrej formie. Olcia, nie pan Jacek.
Choć on też... Ostatnim z gongowych wykonawców był Staś (g. 16:30. Rewelacyjnie
zaśpiewał, ale jury miało jakieś zastrzeżenia do aparatury i obsługi i biedak
musiał jeszcze raz występować. I za drugim razem poszło jeszcze lepiej! No i w sumie Szefuńcio miał powody do zadowolenia, to był zadowolony. Pomimo
wpadek. Jednak drobnych. Więc dzień był nie tylko słoneczny, ale i udany! Na
kolejne wyniki znowu trzeba poczekać i wtedy zobaczy się, co komu przypadło i
kto zakwalifikował się do Koncertu Finałowego, z dyplomami, wyróżnieniami i nagrodami.
Jeśli
na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam
znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie
ich w celu uzupełnienia tych stron.