ROZŚPIEWANY
WAWER
2009
Kolejny
już raz (a kto je wszystkie zliczy?) gongowe solistki (i tylko solistki, niestety)
stawiły się w liczbie sześć na trzynastej edycji ogólnopolskiego konkursu ROZŚPIEWANY
WAWER. Stawiły się w dwóch nierównych ilościowo ekipach. Paulinka Jagiełło śpiewała
rano, a cała liczna reszta po południu.

Paulinka
zaśpiewała piosenkę SOPELKOWA MELODIA. Zaśpiewała poprawnie, nawet ładnie. Zabrakło
tylko odrobiny uczucia w tej delikatnej i spokojnej piosence. Zaraz potem Paulinka
wróciła ze swoim Tatą do domu, a pan Jacek, ciągle jeszcze w nie najlepszym nastroju
po długiej chorobie, został w "Gongu" by czekać na pozostałą piątkę
solistek.
Druga ekipa pojechała już w dwa samochody jednej Mamy i jednego Taty
- dziękujemy! Pan Jacek obawiał się, że się spóźnimy, ale jednak przyjechaliśmy
nawet za wcześnie i sporo trzeba było czekać na naszą kolej. Więc można było zająć
się czymkolwiek, a Szefuńcio grał na swym nowym komputerku kieszonkowym marki
MIO. Aż wreszcie się doczekaliśmy.

Renatka
Dziubiak, jeśli była zdenerwowana, to wcale tego nie było widać. Zaśpiewała piosenkę
BYŁA RAZ SOBIE DZIEWCZYNKA bardzo fajnie, wkładając sporo serca w całą piosenkę.
I jakby dwie osoby śpiewały: raz dobra i grzeczna, raz zła i krnąbrna.

Zosia
Rubik zaśpiewała piosenkę SANTA MONIKA. Troszkę było widać zdenerwowania, ale
nie wpłynęło to na samo śpiewanie. Tylko uśmiechała się wyłącznie do pana Jacka,
gdy na niego czasem zerkała...

Dla
Szefuńcia występ Zuzi Kamińskiej był miłym zaskoczeniem. Zuzia z uczuciem i całkiem
ładnie zaśpiewała piosenkę KROPELKA ZŁOTYCH MARZEŃ i nareszcie pokazała się nam
z zupełnie nowej strony, takiej bardziej sympatycznej.

Marysia
Stępniak zaśpiewała piosenkę BABCIA. Wszystko zapowiadało się bardzo dobrze, aż
do jednego, tyciego kiksa który zaważył zdenerwowaniem na refrenach. Cóż, trema
i nerwy jeszcze raz wzięły górę i zapanowały nad Marysią. A szkoda, bo widać już
spore postępy i ładny początek myślenia muzycznego.

Marcelinka
Marcjoniak zaśpiewała piosenkę SWING NA LEWĄ NOGĘ. I cała piosenka zaśpiewana
została bez wpadek, bez niespodzianek, z uczuciem, pewnością i odwagą. Jak to
u Marcelinki.
I tak nasz udział w konkursie zakończył się. Powsiadaliśmy do
samochodów i szybko wróciliśmy na Rakowiec, do domów.
A wyniki całej naszej
dzisiejszej zabawy będą znane dopiero za kilka dni.
Jeśli
na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam
znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie
ich w celu uzupełnienia tych stron.
