6 stycznia
2009
NASZ OSIEMSETNY KONCERT
GALA MIESIĘCZNIKA
MAM DZIECKO - SUPERPRODUKT 2008

Nasz gongowy koncertowy licznik kręcił się i kręcił przez prawie dwadzieścia osiem lat, aż wreszcie dokręcił się do tej ślicznej, okrągłej liczby ośmiuset gongowych występów. A na dodatek wczoraj był dokładnie dziewięć tysięcy osiemsetny dzień gongowania! Bardzo ładnie i dostojnie się to wzięło i nam poukładało jubileuszowo...

Pomimo siarczystego mrozu w miarę szybko (z powodu ulicznych korków) dojechaliśmy do Hotelu Hayatt Regency na uroczystą galę miesięcznika MAM DZIECKO. Na imprezie tej miały być wręczane specjalne nagrody i statuetki dla najlepszych polskich producentów różnych artykułów dla małych dzieci. My zaś mieliśmy być gwiazdą i ozdobą całej tej uroczystej gali.
Do zaprezentowania mieliśmy w prawdzie tylko trzy piosenki (zgodnie z zamówieniem), ale za to pokazaliśmy je najlepiej i najładniej. Pierwsza piosenka to BĘDĘ KIEROWCĄ. Śpiewał ją Michałek Kawa. A my razem z nim.

Zaraz po piosence bardzo szybko musieliśmy się przebrać w dresy by zaśpiewać GUMĘ DO PODSKOKÓW. Śpiewały Karolinka Mazurek i Marcelinka Marcjoniak, a reszta skakała przez gumy. Tylko Piotruś Grucza i Michałek Kamiński grali w łapki, bo zabrakło jednej gumy dla nich...

Do ostatniej, bardzo babskiej piosenki jeszcze raz musieliśmy się przebierać, ale za to dużo szybciej. Jeszcze biegnąc hotelowymi zakamarkami w pobliże sceny dopinaliśmy ostatnie guziki... A że piosenka babska nasi chłopcy czekali na nasz powrót.

Ta ostatnia piosenka to MAŁA STROJNISIA i zaśpiewała ją Paulinka Jagiełło. My zaś zajmowałyśmy się przymierzaniem najróżniejszych gongowych kiecek od najróżniejszych prastarych gongowych strojów.

I można by powiedzieć, że w zasadzie to koniec koncertu, ale kadra ustawiła nas w garderobie w szyku uroczystym i Szefuńcio wręczył wszystkim okolicznościowe pamiątkowe jubileuszowe dyplomowe laureczki z niespodzianką.

A od organizatora dzisiejszej imprezy, którzy zwiedzieli się o naszym osiemsetnym jubileuszu, dostaliśmy ładne i śmieszne kalendarze i inne drobiazgi, które zostaną porozdawane na naszych próbach.

Czekało nas jeszcze jedno, ostatnie wejście na scenę, do uroczystego odśpiewania hymnu MAM DZIECKO. Razem z nami śpiewała pani Patrycja Markowska. Trochę było zamieszania przy tym hymnie, bo pan od mikrofonów pozabierał je wszystkie, ale zaraz potem postawił je na powrót i mogliśmy zacząć. I wszyscy byli bardzo wzruszeni.

A pani Patrycja Markowska nawet zgodziła się na wspólne zdjęcia, z Szefuńciem i z całym zespołem. Bo aż sama przyszła do naszej garderoby i dostała od nas naszą kaczuszkową płytę.

I na sam koniec dostaliśmy jeszcze jeden prezent od naszego miłego zleceniodawcy koncertowego. Cały zespół dostał specjalne mikołajowe czapki na koncerty kolędowe. Wszystkie nareszcie jednakowe i bardzo świąteczne.
Po koncercie był jeszcze bankiet, ale tylko pan Jacek załapał się na jakieś pyszne sałatki...
No i tak nasz poniekąd podwójny jubileusz
się zakończył.
Teraz pozostaje nam czekać na następną setkę dni gongowania i następną setkę koncertową! I kto z dzisiejszych gongowiczów doczeka? Pożyjemy, zobaczymy..


W kolorowym magazynie "ŻYCIE NA GORĄCO" ukazała się mała notka o tej imprezie. O nas ani słowa nie napisano, ale za to znalazło się miejsce na fotkę "Gongu" z panią Patrycją Markowska w naszej gongowej czerwonej czapeczce.
6 stycznia
2009

Jeśli na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie ich w celu uzupełnienia tych stron.

Napisz do nas.