NASZ
OSIEMSETNY KONCERT
GALA
MIESIĘCZNIKA
MAM DZIECKO - SUPERPRODUKT 2008
Nasz gongowy koncertowy
licznik kręcił się i kręcił przez prawie dwadzieścia osiem lat, aż wreszcie dokręcił
się do tej ślicznej, okrągłej liczby ośmiuset gongowych występów. A na dodatek
wczoraj był dokładnie dziewięć tysięcy osiemsetny dzień gongowania! Bardzo ładnie
i dostojnie się to wzięło i nam poukładało jubileuszowo...

Pomimo
siarczystego mrozu w miarę szybko (z powodu ulicznych korków) dojechaliśmy do
Hotelu Hayatt Regency na uroczystą galę miesięcznika MAM DZIECKO. Na imprezie
tej miały być wręczane specjalne nagrody i statuetki dla najlepszych polskich
producentów różnych artykułów dla małych dzieci. My zaś mieliśmy być gwiazdą i
ozdobą całej tej uroczystej gali.
Do zaprezentowania mieliśmy w prawdzie tylko
trzy piosenki (zgodnie z zamówieniem), ale za to pokazaliśmy je najlepiej i najładniej.
Pierwsza piosenka to BĘDĘ KIEROWCĄ. Śpiewał ją Michałek Kawa. A my razem z nim.

Zaraz
po piosence bardzo szybko musieliśmy się przebrać w dresy by zaśpiewać GUMĘ DO
PODSKOKÓW. Śpiewały Karolinka Mazurek i Marcelinka Marcjoniak, a reszta skakała
przez gumy. Tylko Piotruś Grucza i Michałek Kamiński grali w łapki, bo zabrakło
jednej gumy dla nich...
Do ostatniej, bardzo babskiej piosenki jeszcze raz musieliśmy się przebierać,
ale za to dużo szybciej. Jeszcze biegnąc hotelowymi zakamarkami w pobliże sceny
dopinaliśmy ostatnie guziki... A że piosenka babska nasi chłopcy czekali na nasz
powrót.

Ta
ostatnia piosenka to MAŁA STROJNISIA i zaśpiewała ją Paulinka Jagiełło. My zaś
zajmowałyśmy się przymierzaniem najróżniejszych gongowych kiecek od najróżniejszych
prastarych gongowych strojów.

I
można by powiedzieć, że w zasadzie to koniec koncertu, ale kadra ustawiła nas
w garderobie w szyku uroczystym i Szefuńcio wręczył wszystkim okolicznościowe
pamiątkowe jubileuszowe dyplomowe laureczki z niespodzianką.

A
od organizatora dzisiejszej imprezy, którzy zwiedzieli się o naszym osiemsetnym
jubileuszu, dostaliśmy ładne i śmieszne kalendarze i inne drobiazgi, które zostaną
porozdawane na naszych próbach.

Czekało
nas jeszcze jedno, ostatnie wejście na scenę, do uroczystego odśpiewania hymnu
MAM DZIECKO. Razem z nami śpiewała pani Patrycja Markowska. Trochę było zamieszania
przy tym hymnie, bo pan od mikrofonów pozabierał je wszystkie, ale zaraz potem
postawił je na powrót i mogliśmy zacząć. I wszyscy byli bardzo wzruszeni.

A
pani Patrycja Markowska nawet zgodziła się na wspólne zdjęcia, z Szefuńciem i
z całym zespołem. Bo aż sama przyszła do naszej garderoby i dostała od nas naszą
kaczuszkową płytę.
I na sam koniec dostaliśmy jeszcze jeden prezent od naszego miłego zleceniodawcy
koncertowego. Cały zespół dostał specjalne mikołajowe czapki na koncerty kolędowe.
Wszystkie nareszcie jednakowe i bardzo świąteczne.
Po koncercie był jeszcze
bankiet, ale tylko pan Jacek załapał się na jakieś pyszne sałatki...
No i tak
nasz poniekąd podwójny jubileusz
się zakończył.
Teraz pozostaje nam czekać na następną setkę dni gongowania
i następną setkę koncertową! I kto z dzisiejszych gongowiczów doczeka? Pożyjemy,
zobaczymy..


W
kolorowym magazynie "ŻYCIE NA GORĄCO" ukazała się mała notka o tej imprezie.
O nas ani słowa nie napisano, ale za to znalazło się miejsce na fotkę "Gongu"
z panią Patrycją Markowska w naszej gongowej czerwonej czapeczce.
Jeśli
na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam
znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie
ich w celu uzupełnienia tych stron.
