
PIERWSZA
GONGOWA
WYPRAWKA ROWEROWA
PUSZCZA
KAMPINOWSKA
i okolice
Zebraliśmy
się na stacji PKP Warszawa Ochota sporo przed 8:11 i jeszcze trzeba było czekać
na przyjazd pociągu, a dokładniej połowy pociągu, bo koleje oszczędzają... Więc
pojechaliśmy do Błonia połową pociągu stojąc z naszymi rowerami i w arcy ciekawym
towarzystwie. W naszym składzie brakowało tylko trzech gongowych osób wcześniej
zgłoszonych: Zuzia Okienczyc nagle musiała załatwić rodzinną sprawę nie cierpiącą
zwłoki, Patryczek Plesiński już prawie wyleczony z zapalenia strun głosowych
jeszcze bardziej się rozchorował, Marcelinka Marcjoniak też się rozchorowała
z wysypką jakąś ponurą. Gdybyśmy byli w komplecie pewnie zajęlibyśmy wszystkie
przejścia w tej połowie pociągu... Dopiero byłoby śmiesznie...
Jak dojechaliśmy do miasta Błonia, od razu postanowiliśmy pojechać na fermą
strusi, tak dla jaj...
Ale zanim
tak porządnie ruszyliśmy, musieliśmy dowiedzieć się, jak jechać mamy, czyli
jak pedałować i w którą stronę i w ogóle. Nawijał nasz pan Jacek. A nawet Olcia
swoje odważnie wtrącała...

Jak już do tej fermy dojechaliśmy, to okazało się, że ferma jest zamknięta na
sznurek. Też pewnie dla jaj... Strusich. No to pojechaliśmy dalej, aż dojechaliśmy
do mostu i tam mieliśmy pierwszy popas: chipsy i sałatki, cola, fanta i takie
tam...



Mieliśmy też przeprawy terenowe, bruzdowe, kartoflane i uprawowe.




Po tych koleinach i bruzdach rolniczych dojechaliśmy do kolejnego popasu, co
już na nas czekał z kanapkami, sałatkami i napojami. A pogoda zdawała się przechodzić
samą siebie. Było coraz goręcej i coraz parniej... Czyli atmosfera nad grupką
naszą gęstniała i na coś się najwyraźniej zanosiło...

Nawet
mogliśmy pograć w piłkę... Tylko gdzie ona jest? Może ktoś jednak znajdzie...
Jest, jest... Widać ją pomiędzy głowami Ani Machnacz i Kacperka Machaja... Trzeba
wytężyć wzrok.



Podobno ktoś gdzieś widział na polu zająca czy innego króliczka, a pan Jacek
złapał ptaszka na drodze... Ponadto z fauny kampinoskiej dały się zauważyć komary,
muchy i gzy oraz krwiożercze, ogromne i w dodatku czerwone mrówki. Same krwiopijce
napastujące niewinne dzieci (i pana Jacka)...
Ola odstawiała
więc taniec "Dobij gada" i załatwiała w ten sposób sprawę krwawej
zemsty na napastnikach.


I tak mógł zaistnieć kolejny popas na którym okazało się, że sałatka Szefuńcia
postanowiła opuścić mało szczelny pojemnik i połączyć się z truskawkami. One
też chciały na spacer z innego mało szczelnego pojemnika. Obie spotkały się
w miłym i szczelnym wnętrzu rowerowego bagażnika pana Jacka. Ile było czyszczenia!
Dla Oli podziękowania za pomoc i wyrękę!!! Od Szefuńcia.



Na tym kolejnym postoju mieliśmy bardzo bliskie spotkanie z bardziej przyjaznym
przedstawicielem fauny tutejszej, mianowicie z motylkiem się zaprzyjaźniliśmy
całkiem solidnie...




Aż udało nam się dojechać całą jeszcze ekipą do sklepu, gdzie w trybie pilnym
i nadzwyczajnym trzeba było uzupełnić zapasy, szczególnie napojów. Szefuńcio
asekuracyjnie nabył od razu dwie flaszki (po 2 litry) coca-coli, bo poprzednią
dokładna ekipa starannie wypiła do ostatniej kropli.


Aż wreszcie atmosfera nie wytrzymała napięcia i pękła nad naszymi głowami. Posypały
się gromy i wylała się złość wprost na nasze głowy - w postaci deszczu pierwszego...
A potem był deszcz drugi i trzeci. A nawet i czwarty...

Jak już byliśmy w Warszawie, gdy już na Lazurowej ulicy pożegnaliśmy Olcię,
pokazała nam się tęcza, co zaraz zrobiła się podwójna, a co bardziej aktywne
rowerzystki widziały nawet tęczę potrójną!
I tak jadąc w kierunku "Gongu" zostawialiśmy i żegnaliśmy co rusz
inną osobę: Kacperka Machaja we Włochach, Adasia Gulatowskiego, Karolinkę Mazurek
i Karolinkę Karczewską przy Szczęśliwicach i wreszcie Anię Machnacz i Michałka
Kawę przy na ulicy Majewskiego. Pan Jacek sam dojechał na Wiślicką, ale tam
żadnego rodzica nie było, więc udał się też do domu.
Jeśli
na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam
znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie
ich w celu uzupełnienia tych stron.
