1 maja
2007
IV WIOSENNA WYPRAWA NA TURBACZ
Wtorek, dzień drugi.

Dzisiaj Pierwszy Maja... Czeka nas pochód pierwszomajowy... Na Turbacz... Pan Jacek zapomniał szturmówek chyba, ale udajemy, że tego nie dostrzegamy.
Zaczęliśmy dzionek pierwszomajowy od wielkiego żarcia jeszcze w pociągu. Pan Jacek inaugurował tę czynność pomidorkami i rzodkiewkami... Potem, słuchaliśmy zawzięcie muzyki z komórek (rozmaitej), a pan Jacek się na to wkurzał naszą wsiową muzyką... Michał grał w węża na swej komórce. A ponieważ pora była dobra i odpowiednia, więc pan Jacek przywołał nas łagodnie do porządku i zaczęliśmy wyglądać Nowego Targu.

Szybko Nowy Targ zobaczyliśmy, wysiedliśmy, a miły pan taksiarz podwiózł nas do Kowańca, skąd wyruszyliśmy na pierwszomajowy podbój Turbacza.



Piękne widoki (nie tylko na przyszłość), okropna droga (bo pod górę), każdy zmęczony (tylko Monika i Kacper uważali drogę za wspaniałą). Nasz kochany Adam i Michał marudzili i skomleli przez cały czas i co minutę pytali "Kiedy będzie postój???".



I tak wędrując od postoju do postoju, od skomlenia do skomlenia, wędrowaliśmy ciągle w górę, w górę, ciągle w górę... Prowadził nas niezawodny, kolorowy, nowy GPS Szefuńcia.






Na całkiem sporym odcinku marszu trafiła się podwózka, ale tylko dla naszych plecaków (z wyjątkiem plecaka Ani, który nie zdążył się wpakować do bagażnika). Nasze plecaki czekały na nas przy samej Kaplicy Papieskiej. Trafiliśmy tam na mszę odprawianą przez wspaniałego, wiekowego i bardzo wesołego księdza.

Usłyszeliśmy krótkie kazanie:
Zatrzymał policjant górala jadącego na rowerze i pyta go:
- Macie baco prawo jazdy?
- Nii...
- To chociaż kartę rowerową macie?
- Nii...
- A pracę macie, baco?
- Mom...
- To gdzie pracujecie, baco?
- A u siebie...
- A jaki macie adres, baco?
- www.baca.com.pl...
Taką przypowieścią uraczył nas sympatyczny staruszek ksiądz i poszliśmy sobie dalej do schroniska na Turbaczu do którego zostało już tylko 20 minut (które Adaś wykorzystał twórczo na umieranie co 10 minut).


No i dotarliśmy na miejsce. Czekał na nas pokój, kolacja, obiad, prysznic (Michał i Kacper po dwa razy - ze zmęczenia). Adasiowi udało się bohatersko nie rozpierpapierzyć się w kabinie, na prysznicowych kafelkach. Tym samym Adaś przerwał swe fatalne fatum ciążące nad jego dobytkiem i losem: jak do tej pory rozwalił plecak, zmiażdżył termos, urwał dwa troki od drugiego plecaka i poszarpał skołatane nerwy pana Jacka (na strzępy)... Jednocześnie Adasiowi udało się zdobyć nowe, wspaniałe, niezawodne, oryginalne i bohaterskie przezwisko GĄBKA dzięki temu, że od razu, po pięciu metrach podejścia pod Wielką Górę - totalnie wymiękł jak gąbka co na resztę wyprawy weszło mu w krew. A nawet wymiękał po każdym postoju, których w zasadzie i sumie było sześć.

W trakcie rozpakowywania się, pan Jacek przerażony zauważył, że nie wziął z Warszawy zasilacza do laptopa zwanego ROZUMEM. Znaczyło to dla nas: brak filmów, brak muzyki, brak wpisów do Pamiętnika Gongowego i wielu innych sposobów kontaktowania się ze światem. Pan Jacuś prawie się popłakał, a my, zdjęci nagłą litością ogłosiliśmy żałobę i że nie będziemy dokuczać załamanemu Szefuńciowi... Tiaaa...

Jednak, po kilku godzinach żałoby całej ekipy, Szefuńcio, szukając swych okularów, nagle, niechcący natrafił na... ZASILACZ OD LAPTOPA ZWANEGO ROZUMEM!!! Radość wybuchła w naszym pokoiku jak wulkan na Etna na włoskiej wyspie Sycylii. I oto dzisiejszy zapis pamiętnikarski mogliśmy całej ludzkości pokazać i przekazać...
Przy okazji: Adaś rozpoczął pełne poświęcenia i niebezpieczeństw naukę wchodzenia na swoje pięterko swego łóżka...
No i tak nam się dzionek właściwie zakończył. Pojedliśmy różne wszystko co dało się pojeść i popiliśmy różne takie jagodowe napitki. Potem jednak jeszcze film NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ i spać! Do samego rana!!!
1 maja
2007
Płytkę CD z fotkami turbaczowymi (861 sztuk) możma zamówić u pana Jacka.
Jeśli na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie ich w celu uzupełnienia tych stron.

Napisz do nas.