21 kwietnia
2007
VI WARSZAWSKI KONKURS PIOSENKI
NUTKA 2007
Dzisiaj wyjątkowo na konkurs w Pałacu Młodzieży pojechaliśmy tramwajem! Ciekawa nawet odmiana. Miejmy jednak nadzieję, że nie na zawsze...
Do Zimowego Ogrodu dostaliśmy się po skrupulatnym sprawdzeniu obecności, zarejestrowaniu się wszystkich gongowych solistów. Zabrakło tylko Kasi Marczak, która nagle dostała chrypy. Ale i tak byliśmy tam najliczniejszą grupą...

Jaś Wieteska i PIOSENKA O KRASNALACH
Pawełek Sasin i CZY SĄ DUCHY
Zuzia Kamińska i ŚPIĄCA KRÓLEWNA
Marcinek Ceglarski i GRAMOFON
Weronka Orłowska i GUMA DO PODSKOKÓW
Weronka Magrini i DOMOWA ŻYRAFA
Marcelinka Marcjoniak i MARZENIA MYSZY
Zuzia Okienczyc i KONIE NA NIEBOSKŁONIE
Gosia Wieteska i KAP KAP
Karolinka Karczewska i KSIĘŻYC WĘDROWIEC
Karolinka Mazurek i POMYSŁ MA BLUES
Tomuś Kudła i KURKA ZŁOTOPIÓRKA
Adaś Gulatowski i ZACZNIJ OD BACHA
Ania Machnacz i SWING NA LEWĄ NOGĘ
Monisia Rustecka i LIST DO ŚWIATA
Wszyscy śpiewali wspaniale i liczyliśmy na jakieś sympatyczne nagrodowe miejsca i wyróżnienia... Tymczasem okazało się, że w tym konkursie rozdawane są tylko wyróżnienia... No i grand prix, ale nie bardzo wiadomo, za co?

I tak jedynym nagrodzonym (tym wspomnianym wyróżnieniem) wśród gongowiczów jest nasz debiutant i najmłodszy gongowicz - Jaś Wieteska! Gratulacje, gratulacje!!! Do tego wyróżnienia Jaś dostał upominki i śpiwór (wzięty początkowo za cały namiot).

Upominki i fantastyczne kwiatki dostali wszyscy, a właściwie prawie wszyscy, bo organizatorzy nie zauważyli Kacperka Machaja, który jako solista nie śpiewał, ale dzielnie udzielał się w chórkach wspomagając swoje koleżanki. Więc Kacperek dostał przydziałowy kwiatek (podstępnie wyszarpany przez panią Sylwię u organizatorów) oraz specjalną nagrodę od samego pana Jacka.

A skąd Szefuńcio miał specjalną nagrodę?

Otóż nasz Szefuńcio dostał GRAND PRIX!!! Oczywiście, nie śpiewał, ale przygotował osobiście wszystkich do konkursu na próbach głosów, zespołu i tych indywidualnych. I to właśnie zostało zauważone przez wysokie jury. No i dostał dwie torby komputerowe, tabliczkę czekolady i odtwarzacz CD z radiem (na baterie i na prąd). Nie wspominając o fantastycznym kwiatku... No i jedna z tych szpanerskich teczek trafiła do Kacperka. I gites marines!... A druga torba wylądowała przymocowana bardzo trwale do bagażnika roweru pana Jacka. I też gites marines...

A z czekoladą nie wiadomo, co się stało...

W przerwie wszyscy starli się pofotografować albo poszwędać się po Pałacu Młodzieży w poszukiwaniu pałacowych atrakcji.

Jak widać na załączonych obrazkach kadra tym razem reprezentowana była w znakomitej większości. A pan Jacek mógł spokojnie zajmować się kolejnymi gongowiczami szykującymi się do występów.

Więc Ola trenowała fotografowanie wszystkiego, co się nawinęło przed profesjonalny obiektyw, a nawet jeszcze więcej. Od czasu do czasu sama też pozowała... W końcu od czego ma się na głowie nową i śliczną grzywkę?

Wszyscy bardzo dobrze się bawili, aż z daleka widać było, że "GONG" to najweselsza gromadka w całym nutkowym konkursie.

Podobno do niektórej kadry podchodziły różne osoby z pochwałami i gratulacjami za wspaniałą dykcję i profesjonalne przygotowanie każdego gongowicza. Nawet trzeba było rozdawać nasze reklamowe kalendarzyki...

A do "Gongu" wróciliśmy tylko minimalnie spóźnieni...

21 kwietnia
2007

Jeśli na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie ich w celu uzupełnienia tych stron.

Napisz do nas.