23 kwietnia
2006
FESTIWAL PIOSENKI DZIECIĘCEJ I MŁODZIEŻOWEJ
I EDYCJA - PIOSENKI JACKA CYGANA

KONCERT ELIMINACYJNY
Organizatorzy porozrzucali gongowych wykonawców po różnych godzinach prawie całej niedzieli, na szczęście w tylko dwóch kategoriach wiekowych. A ponieważ nie można było nijak dowiedzieć się, kto o której godzinie ma wystąpić, wyszło więc na to, że pan Jacek zamieszka przez niedzielę na Mokotowie, w Dorożkarni, a gongowicze będą sobie dojeżdżać i odjeżdżać...
Na początku więc Adaś Gulatowski i Ola Krupa spotkali się w naszej salce gongowej z Szefuńciem i z tatą Adasia ruszyli na Mokotów...
Tam, na miejscu pojawiło się małe opóźnienie, więc znalazł się czas na bujanie...

A pan Jacek, który już dokładnie poznał kolejność występów i wyliczył (o tyle o ile i pomocą telefonicznego kalkulatora Olci Krupci) godziny dla kolejnych naszych wspaniałych solistów.

Na pierwszy ogień (jako siedemnasty) poszedł uroczyście Adaś - PRZYJACIEL WIE. No i zaśpiewał bardzo ładnie, aż pan Jacek bardzo się ucieszył.

Po Adasiu (jako dwudziesta szósta) śpiewała Olcia - FUTRA. I jeszcze raz pan Jacek się cieszył. I zaraz się przestraszył, bo jeszcze trójka wykonawców gongowych.
W tym czasie już dojechała wydzwoniona Małgosia Wieteska. Pan Jacek miał zaraz taki kaprys, żeby w warkoczykach Małgosi wpleść kokardki. Ale kokardek nie było. Jednak na miejscu był tatuś Małgosi i zaraz pojechał po te wykapryszone kokardki. Nie obyło się bez kłopotów, bo trzeba było aż do babci małgosinej jechać i od babci kokardeczki wyprosić. No i kapryśny Szefuńcio mógł być zadowolony

I tak (jako pięćdziesiąta pierwsza) wystartowała Małgosia - KONIE NA NIEBOSKŁONIE. Pan Jacek już nie ukrywał zadowolenia i jeszcze bardzo się wystraszył, że wejdzie mu to jeszcze w krew i za bardzo się przyzwyczai.
W tym czasie dojechały również asekuracyjnie wydzwonione obie siostry Kudełki, Karina i Julka. I tak jak Małgosia, dojechały asekuracyjnie, sporo wcześniej, niż zapodał im pan Jacek. Dla na wszelki wypadek i dla większej dramaturgii (nie omijając kłopotliwego tematu gumy do żucia...). Wracając jednak dyskretnie do Kudełek, to obie śpiewały tę samą piosenkę, by łatwiej (dla oszczędności) uczyć się tego samego w domu. Pan Jacek miał nie lada kłopot dzień wcześniej, gdy pracował z Julką nad odmienną interpretacją od tej siostrzanej. Na koniec trzeba zaznaczyć, że obie śpiewały piosenkę BLUES BUJANY... Przypomnijmy: dla oszczędności...

Więc (jako dziesiąta gimnazjalistka) śpiewała Karinka. Szefuńcio znowu miał powody do zadowolenia, ale zaczął się zastanawiać, czy to jednak nie sen, bo piosenka Karina pokazała się wspaniale.

Ostatnią z gongowej stawki (jako czternasta gimnazjalistka) wystartowała Julka. Jej występ z dwóch powodów był bardzo udany. Pierwszy: zaśpiewała bardzo dobrze! Drugi: na udział zdecydowała się dzień wcześniej, czyli wczoraj, czyli rano, na próbie sobotniej. Zajęła miejsce innej naszej solistki, która musiała zrezygnować z udziału. No i Julka zdobyła szansę i się załapała.

I tak nasza piątka zakończyła swe popisy z piosenkami Jacka Cygana, który przemówił do wszystkich osobiście - z ekranu kinowego... A wyniki będą w poniedziałek...


No a więc tak ... Pogoda była wspaniała... Nagrody i wyróżnienia przyznano... Innym... Nikogo z naszych jury nie zauważyło... I tak nasza tegoroczna przygoda z Dziecięcą Stolicą się zakończyła.
23 kwietnia
2006

Jeśli na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie ich w celu uzupełnienia tych stron.

Napisz do nas.