FESTIWAL
PIOSENKI DZIECIĘCEJ I MŁODZIEŻOWEJ
I EDYCJA - PIOSENKI JACKA CYGANA
KONCERT ELIMINACYJNY
Organizatorzy porozrzucali gongowych wykonawców po różnych godzinach prawie
całej niedzieli, na szczęście w tylko dwóch kategoriach wiekowych. A ponieważ
nie można było nijak dowiedzieć się, kto o której godzinie ma wystąpić, wyszło
więc na to, że pan Jacek zamieszka przez niedzielę na Mokotowie, w Dorożkarni,
a gongowicze będą sobie dojeżdżać i odjeżdżać...
Na początku więc Adaś Gulatowski i Ola Krupa spotkali się w naszej salce gongowej
z Szefuńciem i z tatą Adasia ruszyli na Mokotów...
Tam, na miejscu pojawiło się małe opóźnienie, więc znalazł się czas na bujanie...
A pan Jacek, który już dokładnie poznał kolejność występów i wyliczył (o tyle
o ile i pomocą telefonicznego kalkulatora Olci Krupci) godziny dla kolejnych
naszych wspaniałych solistów.

Na pierwszy ogień (jako siedemnasty) poszedł uroczyście Adaś
- PRZYJACIEL WIE. No i zaśpiewał bardzo ładnie, aż pan Jacek bardzo się
ucieszył.
Po Adasiu (jako dwudziesta szósta) śpiewała Olcia - FUTRA.
I jeszcze raz pan Jacek się cieszył. I zaraz się przestraszył, bo jeszcze trójka
wykonawców gongowych.
W tym czasie już dojechała wydzwoniona Małgosia Wieteska. Pan Jacek miał zaraz
taki kaprys, żeby w warkoczykach Małgosi wpleść kokardki. Ale kokardek nie było.
Jednak na miejscu był tatuś Małgosi i zaraz pojechał po te wykapryszone kokardki.
Nie obyło się bez kłopotów, bo trzeba było aż do babci małgosinej jechać i od
babci kokardeczki wyprosić. No i kapryśny Szefuńcio mógł być zadowolony

I tak (jako pięćdziesiąta pierwsza) wystartowała Małgosia
- KONIE NA NIEBOSKŁONIE. Pan Jacek już nie ukrywał zadowolenia i jeszcze
bardzo się wystraszył, że wejdzie mu to jeszcze w krew i za bardzo się przyzwyczai.
W tym czasie dojechały również asekuracyjnie wydzwonione obie siostry Kudełki,
Karina i Julka. I tak jak Małgosia, dojechały asekuracyjnie, sporo wcześniej,
niż zapodał im pan Jacek. Dla na wszelki wypadek i dla większej dramaturgii
(nie omijając kłopotliwego tematu gumy do żucia...). Wracając jednak dyskretnie
do Kudełek, to obie śpiewały tę samą piosenkę, by łatwiej (dla oszczędności)
uczyć się tego samego w domu. Pan Jacek miał nie lada kłopot dzień wcześniej,
gdy pracował z Julką nad odmienną interpretacją od tej siostrzanej. Na koniec
trzeba zaznaczyć, że obie śpiewały piosenkę BLUES BUJANY...
Przypomnijmy: dla oszczędności...

Więc (jako dziesiąta gimnazjalistka) śpiewała Karinka.
Szefuńcio znowu miał powody do zadowolenia, ale zaczął się zastanawiać, czy
to jednak nie sen, bo piosenka Karina pokazała się wspaniale.

Ostatnią z gongowej stawki (jako czternasta gimnazjalistka) wystartowała Julka.
Jej występ z dwóch powodów był bardzo udany. Pierwszy: zaśpiewała bardzo dobrze!
Drugi: na udział zdecydowała się dzień wcześniej, czyli wczoraj, czyli rano,
na próbie sobotniej. Zajęła miejsce innej naszej solistki, która musiała zrezygnować
z udziału. No i Julka zdobyła szansę i się załapała.
I tak
nasza piątka zakończyła swe popisy z piosenkami Jacka Cygana, który przemówił
do wszystkich osobiście - z ekranu kinowego... A wyniki będą w poniedziałek...

No a więc tak ... Pogoda była wspaniała... Nagrody i wyróżnienia przyznano...
Innym... Nikogo z naszych jury nie zauważyło... I tak nasza tegoroczna przygoda
z Dziecięcą Stolicą się zakończyła.
Jeśli
na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam
znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie
ich w celu uzupełnienia tych stron.