24 stycznia
2006

Dzień trzeci - środkowy.
DRUGA ZIMOWA WYPRAWA NA TURBACZ


Pan Jacek obudził nas wielce brutalnie skoro świt!!! (czyli około 11:30) ;P, na domiar złego pani Sylwia zatargała nas do łazienki celem umycia (wreszcie) zębów, w końcu po całej nocy to trochę się tego nazbierało... :D Pan Jacek już raniutko zasiadł do komputera, żeby reszta naszego pozostałego w warszawskich pieleszach zespołu (a szczególnie Marta, która miała sobie do łóżka przystawić monitor od komputera i z kubkiem gorącego kakaa wyczekiwać wszelkich wieści) miała szansę uczestniczyć w naszej wyprawie po pięknych Gorcach (dla większej dramaturgii).

Zostawiliśmy więc pana Jacka, by zapracował przy laptopie na obiad: miał opracować na naszą stronę wczorajszy dzień. Sami zaś po dokładnym obwleczeniu się wszelkimi możliwymi swetrami, getrami i szalikami udaliśmy się na... z góry upatrzoną pozycję - Czoło Turbacza.


Śniegi i mrozy latoś obrodziły, ale (już) nam nie straszne, choć nawet najwyższym piechurom ponad kolano sięgały (szczególnie te mrozy)

Baczność! Spocznij! Kolejno odlicz! To Odbudowany w 2003 roku z okazji 25. lecia pontyfikatu Jana Pawła II, który to jeszcze jako młody ksiądz odprawił tu mszę polową.


Z dala wyłoniła się pod lasem wieża obserwacyjna, więc, oczywiście, cała ekipa rzuciła się obsiadłszy schodki aż po sam szczyt (mimo lęku wyokości, co okazało się oczywiście dopiero na górze, hłe-hłe-hłe)... Aż... Tu nagle... CZOŁO!!! (ŁUP!) TURBACZA.
Z tego miejsca serdecznie pozdrawiamy przyszłą alpinistkę Martę Ole!


Tu, z dala, to znaczy z Czoła widać nasze schronisko!

Nareszcie upragniony obiad... I tu wychodzi na jaw szwindel kadry - wycieczka była tylko po to, żebyśmy zgłodnieli, hłe-hłe-hłe. Jedliśmy dania różne: Karolina i pan Jacek schabowego z ziemniakami (ale nie na spółkę), pan Krzyś z panem Jackiem i panią Sylwią barszczyk (każdy ze swojej michy), Ola też coś dostała - żurek z jajkiem - wczorajszy. Do tego naleśniki ze srem i dżemem.

KONIEC
Jak na razie (ciąg dalszy - oby nastąpił).

CIĄG DALSZY
Wieczorkiem już nie można było wychodzić na spacerki. Ciemno i zimno. Zajęliśmy się więc oglądaniem wszystkich fotek z wyprawy i pisaliśmy dzisiejszy zapisek pamiętnikowy. Wszyscy byli bardzo zaangażowani w tę niebywale twórczą pracę na niwie internetowej.

Potem pan Jacek znalazł w Rozumie (w laptopie) jakiś tajemniczy film i mogliśmy go oglądać. Niestety, pan Krzyś nie zabrał głośniczków komputerowych z Warszawy i musieliśmy oglądać po cichu. I jak juz tylko po przydługim początku akcja fimu nas mocniej wciągnęła, z kuchni przyszły panie kuchenne, włączyły głośno muzykę typu disco-polo i w zasadzie film stał się niemy. I tak dobrze, że kolorowy. No to zaczęliśmy się bawić razem z muzyką typu disco-polo.
O Maryjanno, gdybyś była zakochanną...
Zaowocowało to tym, że nasze panie kuchenne szybko zjadły swoją służbową kolację i wyniosły się na zasłużony odpoczynek wraz ze swą muzyczką typu disco-polo, co umożliwiło nam dalsze wciąganie się w akcję sensacyjnego filmu amerykańskiego o polityce rosyjskiej na granicy czeczeńskiej w sprawach władzy na Kremlu i materiałów rozszczepialnych do zamkniętych elektrowni atomowych...

Od Stasia Aleksińskiego dostaliśmy nagle bardzo życzliwego sesemesssa:
"Co u was? Nie zamarzliście?"
Stasiu, dziekujemy Ci 100.000 razy za życzliwość, pamięć i miłość.
A odpowiedź już chyba sam znalazłeś na tych stronach.
I my Cię pozdrawiamy z podniebnego Turbacza!
Pa!


A i nieobecna Martusia Ole! wpisała sie do naszej Ksiegi Gości:
Zostań-Alpinistą-w-Trzy-Dni432 Hej Alpiniści!
Jak tam wam się marznie? Wporządku? To dobrze... Jutro kończę kurs Zostań-Alpinistą-w-Trzy-Dni, więc jeśli możecie, to poczekajcie na mnie na tym Turbaczu, dogonię was! :D Nie mam wam już nic więcej do powiedzenia, więc trzymajcie się ciepło (:D) i do zobaczenia!
Ole!
Bardzo ucieszyliśmy się z jej pamięci i o swej inicjatywie i o nas, więc czym prędzej wpisaliśmy się do Księgi Gości na jej osobistym i prywatnym blogu:
Nasze ślady na śniegach Turbacza.Kochana Martusiu przyszła alpinistko!!!
Jesteśmy na szczycie Turbacza i też mamy dobry humor choć nie jesteśmy alpinistami :P.
Z tego miejsca (hłe, hłe, hłe) bardzo serdecznie (hłe, hłe, hłe) Cię pozdrawiamy (hłe, hłe, hłe)(hłe, hłe, hłe)(hłe, hłe, hłe)!
Czy smakuje Ci gorące kakałko u brzegów monitora (hłe, hłe, hłe)?
W związku z tym, że jesteś Przewodniczącą (hłe, hłe, hłe) Samorządu (hłe, hłe, hłe) twojego ukochanego (hłe, hłe, hłe) Dziecięcego (hłe, hłe, hłe) Zespołu Wokalnego "GONG" do którego od tak wielu lat tak efektywnie (hłe, hłe, hłe) i produktywnie (hłe, hłe, hłe) należysz (hłe, hłe, hłe)(hłe, hłe, hłe), masz nawet wielokrotne, specjalne, gorące (jak twoje kakałko (hłe, hłe, hłe)) pozdrowienia (hłe, hłe, hłe) w Pamiętniku Gongowym na stronie http://www.gong.art.pl (hłe, hłe, hłe) od prawie całego "Gongu" (dwie osoby) i niewątpliwie (hłe, hłe, hłe) całej twojej ukochanej (to powiedziała Ola) kadry.
~My (hłe, hłe, hłe), 2006-01-24 19:22
Cieszysz się? (hłe, hłe, hłe)
~My (hłe, hłe, hłe) 2006-01-24 19:24
Trzeba było Martusię naprowadzić (hłe, hłe, hłe) na fakt zaitnienia tych pozdrowień. Poszły więc sessemesssy, że niby ten jej blog zaginął... Ale Martusia nie dała się podpuścić i twarda przekonywała (sessemesssami), że jesteśmy przemarznietymi debilami i tylko ten jej wpis w naszej Księdze jest istotny... Wreszcie załapała i przysłała wiadomość sessemesssową:
Zostań-Alpinistą-w-Trzy-DniOch podli!
Dobrze wam nabijać się z daleka. Podli :)
Ole!
Na takie dictum w naszej własnej gongowej Ksiedze zamieściliśmy wdzięczną turbaczową poezję:
Nasze ślady na śniegach Turbacza.433 Martusiu-siu,

Trzymamy się ramy
I się nie damy
Na ciebie czekamy
Jak "trzy" barany!
Choć jest nas pięć, ale nie do rymu...
======================================
Za trzy dni, po twoim korespondencyjnym Kursie Zostań-Alpinistą-w-Trzy-Dni, zabierzemy cię na Gubałówkę (kolejką linową), jeśli weźmiesz dla wszystkich dobrą wałówkę (ze sklepu z podrobami drobiowymi i inną garmażerią).

Prawdziwi Alpiniści


24 stycznia
2006
Dzień trzeci - środkowy.

Jeśli na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie ich w celu uzupełnienia tych stron.

Napisz do nas.