DRUGA
ZIMOWA WYPRAWA NA TURBACZ
Spotkaliśmy się wieczorem na peronie trzecim dworca Warszawa Centralna. Nasz
pociąg do Częstochowy już był trochę spóźniony, około 20 minut... Pan Jacek
powiedział, że to nie najlepsza wróżba na całą naszą wyprawę...
A jak już pociąg wziął i nadjechał, to pan Krzyś wskoczył i wynalazł dla nas
wolny przedział z jednym, sympatycznym i samotnym pasażerem. I tak nasza wyprawa
się zaczęła.
Droga do Częstochowy nie była długa. Tam, zaraz po północy, czekała nas szybka
przesiadka na pociąg już do samego Nowego Targu...
W czasie pierwszej kontroli biletów "rodzinnych" naszej wyprawy okazało
się, że nasza najmłodsza ma nieważną legitymację szkolną w któej brak stępelka,
bo dziecko zapomniało od wrzesnia, że chodzi do szkoły... Pan Jacek wybulił
8,06 zł kary. Przy powrocie też bedzie kara, na pewno...
W drodze podśpiewywaliśmy razem z naszym nieznajomym miłym i było wesoło...
Specjalnie dla Oli, na pamiątkę nasz zbiorowy bilet kolejowy - bo tak ładnie
prosiła.
Jeśli
na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam
znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie
ich w celu uzupełnienia tych stron.