22 stycznia
2006
Dzień pierwszy.
DRUGA ZIMOWA WYPRAWA NA TURBACZ
Spotkaliśmy się wieczorem na peronie trzecim dworca Warszawa Centralna. Nasz pociąg do Częstochowy już był trochę spóźniony, około 20 minut... Pan Jacek powiedział, że to nie najlepsza wróżba na całą naszą wyprawę...

A jak już pociąg wziął i nadjechał, to pan Krzyś wskoczył i wynalazł dla nas wolny przedział z jednym, sympatycznym i samotnym pasażerem. I tak nasza wyprawa się zaczęła.

Droga do Częstochowy nie była długa. Tam, zaraz po północy, czekała nas szybka przesiadka na pociąg już do samego Nowego Targu...
W czasie pierwszej kontroli biletów "rodzinnych" naszej wyprawy okazało się, że nasza najmłodsza ma nieważną legitymację szkolną w któej brak stępelka, bo dziecko zapomniało od wrzesnia, że chodzi do szkoły... Pan Jacek wybulił 8,06 zł kary. Przy powrocie też bedzie kara, na pewno...
W drodze podśpiewywaliśmy razem z naszym nieznajomym miłym i było wesoło...

Specjalnie dla Oli, na pamiątkę nasz zbiorowy bilet kolejowy - bo tak ładnie prosiła.
22 stycznia
2006
Dzień pierwszy.

Jeśli na tej stronie natraficie na informacje błędne, mylne lub niepełne - dajcie nam znać uderzając w poniższy gong. Uzupełnimy wszelkie braki i poprawimy nieprawidłowości.
Jeśli posiadacie jakiekolwiek pamiątki z tego okresu - prosimy o udostępnienie ich w celu uzupełnienia tych stron.

Napisz do nas.